Stan rynku filmowego i zmieniające się nawyki widzów
Przemysł filmowy to żywy organizm, który nieustannie dostosowuje się do potrzeb swoich odbiorców. Z jednej strony widzimy niesłabnącą siłę wielkich marek kinowych, które potrafią przyciągnąć miliony ludzi na jedną premierę. Z drugiej strony dostrzegamy zupełnie nowe, nieodwracalne zmiany w tym, jak na co dzień oglądamy filmy i seriale. Sprzęt grający w naszych domach stał się tak dobry, a telewizory tak duże, że często wolimy zostać na własnej kanapie, zamiast organizować wyjście na miasto.
Żyjemy w epoce wielkiej walki o czas wolny. Dobry film musi dziś konkurować nie tylko z innym filmem, ale też z grami wideo, mediami społecznościowymi i krótkimi filmikami w telefonie. To zmusza twórców do ciągłych zmian. Muszą oni szybciej udostępniać nowości w internecie, wymyślać nowe sposoby na reklamę i szukać dodatkowych źródeł zarobku. Poniższy tekst w prosty sposób tłumaczy te wszystkie procesy, opierając się na sprawdzonych danych z rynku.
Przegląd najważniejszych wskaźników
Aby dobrze zrozumieć, w jakim kierunku zmierza dzisiejsza rozrywka, musimy spojrzeć na liczby. Pokazują one wyraźnie ciekawą zależność. Kina generują ogromne kwoty w krótkim czasie, zaraz po wielkiej premierze. Jednak to stałe, comiesięczne wpłaty od milionów użytkowników platform internetowych dają firmom największe poczucie bezpieczeństwa finansowego.
Ukryte koszty i próg opłacalności
Samo to, że film zarobi w kinie dużo milionów, nie oznacza od razu sukcesu. Koszty tworzenia dobrych filmów są dziś gigantyczne. Czasem samo nakręcenie i dodanie efektów specjalnych kosztuje ponad dwieście milionów dolarów. Do tego dochodzą ogromne koszty reklam. Często na reklamę filmu wydaje się tyle samo pieniędzy, co na jego zrobienie.
W praktyce oznacza to prostą zasadę biznesową. Film musi zarobić w kinach przynajmniej dwa i pół raza więcej, niż kosztowało jego nakręcenie, aby twórcy w ogóle wyszli na zero i zaczęli liczyć czysty zysk.
Dlatego twórcy boją się ryzyka. Bardzo rzadko inwestują ogromne pieniądze w zupełnie nowe, nieznane historie. Wolą tworzyć kolejne części sprawdzonych hitów, odświeżać stare klasyki albo kręcić filmy o postaciach z popularnych komiksów. Wiedzą, że widz chętniej kupi bilet na bohatera, którego już lubi.
Potęga znanej marki (IP)
Z powodu ogromnego ryzyka finansowego powiązanego z tradycyjną dystrybucją, zarządy największych studiów filmowych rzadko podejmują ryzyko tworzenia drogich, całkowicie oryginalnych historii. Zamiast tego inwestują w tak zwane własności intelektualne (IP) – znane już widowni formaty.
Skutkuje to wysypem kontynuacji, powtórnych ekranizacji starych hitów (remaków) oraz budowaniem rozległych uniwersów, w których poszczególne produkcje łączą się ze sobą. Widz, znając już bohaterów, znacznie chętniej kupuje bilet, co minimalizuje ryzyko strat finansowych dla inwestorów.
Porównanie przychodów z różnych źródeł
Poniższy wykres świetnie pokazuje, jak zmieniała się ta branża. Widać na nim wyraźnie, jak wpływy ze sprzedaży tradycyjnych biletów kinowych stają się mniej stabilne, a zyski z opłat za dostęp do platform internetowych rosną równym i pewnym tempem. Możesz użyć przycisków, aby dokładniej przyjrzeć się wybranym danym.
Pewność abonamentu
Subskrypcje dają korporacjom przewidywalny dopływ gotówki z miesiąca na miesiąc. Uniezależnia to twórców od nieprzewidywalnych kaprysów pogody zniechęcających do wyjścia z domu, negatywnych recenzji, czy też agresywnej konkurencji innej premiery kinowej w tym samym tygodniu.
Wojny streamingowe
Sektor cyfrowy uległ ogromnemu rozdrobnieniu. Rywalizacja wielu korporacji o czas widza sprawiła, że koszty utrzymania wszystkich liczących się pakietów zaczęły dorównywać tradycyjnej telewizji kablowej. Prowadzi to do frustracji widzów i ciągłych poszukiwań tańszych alternatyw.
Powrót do reklam
Odpowiedzią na wzrost kosztów jest powrót formatu znanego z klasycznej telewizji. Platformy wprowadzają tańsze, wspierane blokami reklamowymi progi subskrypcyjne. Rozwiązanie to cieszy się gigantycznym zainteresowaniem widzów szukających oszczędności, a dla platform stanowi podwójne źródło przychodu.
Nowe zasady dystrybucji filmowej
Dawniej zasady były bardzo proste i nikt ich nie zmieniał. Najpierw film puszczano w kinie przez dobre kilka miesięcy. Później wydawano go na kasetach lub płytach, a po kilku latach trafiał do telewizji. Dziś te zasady już nie obowiązują. Zjawisko przecinania więzi z tradycyjną telewizją kablową wymusiło nowe zasady. Filmy pojawiają się w internecie zaledwie kilka tygodni po tym, jak zejdą z wielkich ekranów kinowych. Czasem premiera odbywa się w obu miejscach dokładnie w tym samym czasie.
Seanse jako wydarzenie premium
Wielkie kina w galeriach handlowych przypominają dziś parki rozrywki. Ludzie chodzą tam przede wszystkim na głośne i szybkie produkcje pełne niesamowitych efektów komputerowych. Płacimy za głośny dźwięk, ogromny ekran i możliwość spędzenia czasu ze znajomymi w wyjątkowej atmosferze.
Biblioteki cyfrowe jako baza rozrywkowa
Aplikacje usługowe stały się bezpiecznym portem dla dramatów psychologicznych, klasycznych komedii czy kina autorskiego. Gigantyczny ekran nie wnosi tu krytycznej wartości, a o sukcesie decyduje wygoda, nielimitowana dostępność i możliwość przerwania seansu w dowolnej minucie na zrobienie herbaty.
Nisza wydań kolekcjonerskich
Sprzedaż fizycznych nośników ewoluowała z produktu masowego w ekskluzywną niszę. Skierowana jest do wąskiego grona entuzjastów poszukujących najwyższych parametrów technicznych obrazu bez zacięć internetu, a także do pasjonatów budujących prywatne, namacalne archiwa filmowe na półkach.
Podział zysków z różnych miejsc
Wybierz okres, by zobaczyć, kto zarabiał najwięcej na przestrzeni czasu.
Odrodzenie kin studyjnych i lokalnych
Wielkie, błyszczące multipleksy radzą sobie w miarę stabilnie, przyciągając fanów wybuchowej rozrywki. Istnieje jednak drugi, niezwykle ciekawy biegun tego biznesu – małe, niezależne i często bardzo klimatyczne kina studyjne. Wielu ekspertów przewidywało, że nie przetrwają one zderzenia z szybkim internetem. Stało się jednak coś zupełnie innego. Małe kina znalazły na siebie świetny pomysł i przeżywają swój renesans.
Więcej niż tylko seans
Właściciele małych sal kinowych zrozumieli, że nie wygrają na wielkość ekranu ani jakość drogich foteli. Postawili więc na autentyczną atmosferę. Organizują oni spotkania z twórcami, ciekawe prelekcje przed seansami oraz gorące dyskusje tuż po zakończeniu filmu. Wyjście do takiego miejsca to angażujące doświadczenie kulturalne, a nie tylko cicha konsumpcja obrazka w ciemności.
Mocne powroty klasyki
Kolejnym doskonałym ruchem małych kin jest organizowanie cyklicznych przeglądów dawnych hitów. Młodzi widzowie, którzy świetnie znają stare filmy z internetu, chcą poczuć magię obejrzenia ich na prawdziwym ekranie kinowym wspólnie z innymi fanami. Dzięki temu bilety na pokazy filmów sprzed kilkudziesięciu lat potrafią wyprzedać się do ostatniego miejsca w zaledwie kilka godzin.
Filmy z całego świata w każdym domu
To bardzo ciekawe zjawisko. Rozwój gigantycznych platform internetowych pomógł wypromować filmy i seriale z zupełnie innych części świata. Kiedyś ciężko było obejrzeć zagraniczny, nieanglojęzyczny serial, jeśli nie puszczano go w naszej lokalnej telewizji. Dzisiaj, dzięki jednemu kliknięciu pilota, mamy dostęp do rewelacyjnych historii z niemal każdego kraju.
1 Język to już nie problem
Firmy zrozumiały, że muszą inwestować w doskonałe tłumaczenia i świetnie nagrany dubbing. Dzięki temu przeciętny widz nie boi się włączyć mocnego thrillera nakręconego w Korei Południowej, mrocznego kryminału ze Szwecji czy pełnego emocji serialu z Hiszpanii. Takie produkcje masowo podbijają międzynarodowe rankingi popularności, stając się tematami rozmów w miejscach pracy na całym świecie.
2 Pieniądze dla lokalnych twórców
Wielkie platformy stale potrzebują nowych treści, by zadowolić widzów. Dlatego inwestują swoje ogromne budżety w lokalnych twórców. Dobrzy reżyserzy z Polski czy innych krajów europejskich dostają dzisiaj pieniądze i nowoczesny sprzęt, by robić świetne seriale na światowym poziomie, bez konieczności wyjeżdżania do odległego Hollywood w poszukiwaniu życiowej szansy.
Jakie gatunki oglądamy najchętniej?
To, co wybieramy do oglądania, zależy od tego, skąd pochodzimy i na czym to oglądamy. Wielkie firmy robiące najdroższe filmy stawiają na uniwersalność – potężne wybuchy i niesamowite pościgi zrozumie każdy bez słów. Z drugiej strony, my jako Polacy mamy swoje własne upodobania, często bardzo różne od ogólnoświatowych trendów. Zobacz różnice za pomocą przycisków na poniższym wykresie.
Obraz mówi więcej niż słowa
Na świecie najbardziej opłacalne są szybkie filmy o ratowaniu świata i proste kino przygodowe. Twórcy robią to z pełną premedytacją. Jeśli głównym atutem filmu jest spektakularna walka, to taki film spodoba się widzom i w Ameryce, i w Azji, i w Europie. Nie trzeba przejmować się tym, że skomplikowane żarty słowne czy głębokie nawiązania do historii zginą podczas tłumaczenia tekstu na inne języki.
My lubimy polskie sprawy
Polska widownia wyróżnia się na tle wielu innych krajów dość mocno. Uwielbiamy oglądać polskie produkcje z naszymi, dobrze znanymi twarzami. Świetnie sprzedają się u nas proste komedie opowiadające o życiu codziennym oraz poważne, brutalne dramaty oparte na sprawach kryminalnych z polskich gazet. Takie życiowe produkcje często wygrywają u nas z wielkimi, amerykańskimi premierami pełnymi gwiazd.
Współczesna reklama i marketing filmowy
Sposób, w jaki reklamuje się dziś filmy, zmienił się nie do poznania. Kiedyś wystarczył głośny zwiastun puszczony w telewizji w najlepszym czasie oglądalności lub wielki plakat na zatłoczonej ulicy. Dziś to absolutnie za mało. Uwagę widza trzeba złapać w zaledwie kilka sekund podczas szybkiego przewijania ekranu telefonu komórkowego.
✦ Krótkie filmiki w sieci
Pionowe, kilkusekundowe wideo w popularnych aplikacjach młodzieżowych to dzisiaj najpotężniejsza broń na rynku. Wystarczy jeden zabawny cytat z filmu dopasowany do wpadającej w ucho piosenki, by miliony ludzi zaczęły to powtarzać i udostępniać znajomym zupełnie za darmo.
✦ Polecenia od internetowych twórców
Zamiast standardowych krytyków w krawatach, do polecania nowości zatrudnia się dziś uśmiechniętych twórców internetowych (influencerów). Mają oni niezwykle silny kontakt ze swoimi fanami, więc jeśli szczerze polecą film na swoim koncie, wygeneruje to natychmiastową ciekawość i sprzedaż.
Rozwój technologii u twórców i widzów
Technika niesamowicie mocno pcha tę branżę do przodu w każdym możliwym aspekcie. Zmienia się zarówno to, jak twórcy łatwiej i sprawniej kręcą nowe ujęcia, jak i to, na jakim sprzęcie te gotowe filmy włączamy potem u siebie w domach, siedząc na kanapie we własnym salonie.
Cyfrowe tło na planie filmowym
Kiedyś aktorzy musieli grać na tle jaskrawozielonego materiału, a wybuchy czy obiekty dodawano w komputerach wiele miesięcy później. Aktorzy musieli sobie to wszystko tylko wyobrażać. Dziś w ogromnych studiach instaluje się półokrągłe ściany zbudowane z bardzo jasnych, wielkich ekranów wyświetlających obraz wysokiej jakości.
Ekrany te pokazują na żywo gotowe, wygenerowane krajobrazy kosmosu lub odległej dżungli. To sprawia, że aktorzy doskonale wiedzą, na co patrzą. Co więcej, prawdziwe światło z tych ekranów naturalnie odbija się od ich ubrań i skóry, przez co wszystko wygląda znacznie bardziej realistycznie. To ogromnie ułatwia i przyspiesza całą produkcję.
Mocny sprzęt w naszych domach
Z drugiej strony, postęp dotarł też do naszych pokojów. Wielkie telewizory przestały być towarem drogim i luksusowym dla wybranych. Niemal każdy może mieć dziś w domu świetny, duży ekran, który pokazuje obraz o wiele jaśniejszy, głębszy i z lepszymi, żywszymi kolorami, niż robiło to wiele starszych sal kinowych w małych miastach jeszcze dekadę temu.
Podobnie jest ze sprawą dźwięku. Prawdziwy, przestrzenny dźwięk kinowy dawniej wymagał kucia ścian, ciągnięcia grubych kabli i wieszania głośników pod sufitem. Dziś wystarczy kupić niewielką, sprytną listwę grającą (soundbar), która pod telewizorem sama tak kieruje i odbija dźwięk od naszych ścian, że słyszymy śmigłowce przelatujące nam dokładnie nad głową.
Współczesna ekologia w produkcji
Mniej mówi się o tym w telewizji, ale przemysł dostarczający nam obraz powoli staje się znacznie bardziej przyjazny dla przyrody i naszego otoczenia. Stare zasady kręcenia zużywały potworne ilości brudnego paliwa do zasilania potężnych, gorących lamp, a gigantyczne dekoracje z taniego plastiku po skończeniu nagrań zazwyczaj trafiały na śmietnik. Ta zła sytuacja na szczęście bardzo szybko się poprawia.
Oszczędne światło i transport
Powszechnie używane dzisiaj nowoczesne lampy diodowe pobierają ułamek dawnej energii elektrycznej, a przy tym nie nagrzewają się tak mocno. Ekipy dojeżdżające w plener coraz chętniej wynajmują duże samochody hybrydowe, co zmniejsza emisję spalin i hałas podczas pracy na świeżym powietrzu.
Drugie życie rekwizytów
Powstały specjalne firmy, które zajmują się ratowaniem zużytych dekoracji. Zamiast wyrzucać fałszywe ściany czy fotele zrobione do konkretnej sceny, są one dokładnie rozbierane i magazynowane. Potem można je tanio wypożyczyć studenckim twórcom czy mniejszym teatrom. Znacząco ogranicza to marnowanie cennych materiałów budowlanych.
Co nas czeka w najbliższym czasie?
Mocne łączenie gier i seriali
Niezwykle modne i opłacalne stało się przenoszenie znanych gier wideo na tradycyjne ekrany przy udziale prawdziwych aktorów. Producenci zdali sobie sprawę, że dzisiejsze gry pisane są przez wybitnych twórców i mają bardzo mądre, dopracowane scenariusze. Bardzo często nadają się one na dobry serial o wiele lepiej niż niejedna stara książka, co udowadniają bijące rekordy nowości w sieci.
Widz trzyma w ręku pilota i wybiera
Zupełną innowacją, z którą biznes coraz mocniej i chętniej eksperymentuje, są filmy, w których to my możemy decydować o losie postaci. Na ekranie telewizora pojawia się pytanie, a my za pomocą strzałek na pilocie wybieramy, czy bohater ma włączyć światło, czy uciekać oknem.
Wymaga to nagrania kilkunastu różnych scen przed premierą, żeby obsłużyć każdą decyzję widza. Kosztuje to bardzo dużo pieniędzy, ale sprawia, że człowiek na kanapie jest w pełni skupiony na rozrywce i bawi się jak nigdy dotąd. Firmy testują ten pomysł, szukając idealnego sposobu, by nie pozwolić nam oderwać wzroku od ich aplikacji.
Porozmawiajmy o danych i liczbach
Opisane tu historie i wnioski to tylko niewielki zarys tego, co wiemy o sposobie, w jaki ludzie na świecie spędzają swój cenny czas wolny. Chcesz dowiedzieć się, skąd dokładnie czerpiemy wiedzę? Masz pomysł na to, jak moglibyśmy razem popracować przy tworzeniu takich przejrzystych artykułów na twoją stronę? Napisz do nas krótką wiadomość, a my szybko odpowiemy z gotowymi propozycjami.